Ekonomia wartości – co to jest i o co w tym chodzi?

W debatach o przyszłości gospodarki zwykle rozmówcy koncentrują się na tym jakie technologie okażą się kluczowe dla czwartej rewolucji przemysłowej, jakie zawody zastąpi sztuczna inteligencja, jakie będą następstwa wielkich przemian demograficznych, itp. To oczywiście ważne tematy. Wśród nich musi się jednak znaleźć też miejsce na pewną generalną refleksję dotyczącą sposobu prowadzenia biznesu. Ten kontekst wprowadza ekonomia wartości. W największym skrócie – jeśli kapitalizm ma wyjść z potrzasku w jakim się znalazł, trzeba odnaleźć w biznesie miejsce także na wartości pozaekonomiczne. Towarzyszy temu przekonanie, że coraz trudniej będzie prowadzić działalność gospodarczą kierując się zasadą „każdy koszt zły – każdy przychód dobry”.

Kryzys kapitalizmu

Kapitalizm, jak piszą m.in. Kramer i Porter, znalazł się w potrzasku. Biznes „cieszy się” najniższym zaufaniem społecznym w historii. Panuje powszechne przekonanie, że funkcjonuje on kosztem większych społeczności. Co więcej, koncepcja społecznej odpowiedzialności biznesu okazała się niewystarczająca. Zbyt często była traktowana po prostu jako nowoczesna forma marketingu. W samych zaś przedsiębiorstwach lokowana była na obrzeżach działalności i w razie jakichkolwiek problemów finansowych, pierwsze cięcia następowały właśnie w tym obszarze.

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że mechanizmy rynkowe są niezbędne dla biznesu. Stąd, ekonomia wartości nie proponuje ich eliminowania. Co więcej, uważa je za bardzo cenne, bo są one przecież oczywistym paliwem działalności gospodarczej. Problem w tym, że kapitalizm przybrał dość karykaturalną formę – kwartalną. Liczy się głównie szybki wynik – managerowie są rozliczani z krótkich okresów, inwestorzy chcą szybkiego zysku…

ekonomia wartości

ekonomia wartości

W czym problem?

Brakuje bodźców do myślenia długookresowego. Do niedawna ludzie biznesu mieli zbyt słabe motywacje zewnętrzne chociażby do:

  • myślenia o odnawianiu zasobów, z których korzystają (bo pojawiały się coraz nowe źródła surowców, czy pracowników)
  • myślenia o biznesie w kategoriach relacyjnych, a nie tylko transakcyjnych
  • myślenia o długookresowym rozwoju (nie mylić z rozrostem – skalowalnością – która oczywiście nie jest czymś złym samym w sobie).

Wciąż były przestrzenie do poprawiania wyniku – otwierały się nowe rynki, nasilał się konsumpcjonizm, państwa okazywały się bezsilne w kontrolowaniu wielkich korporacji i ich opodatkowywaniu. Sądzę, że z tych powodów trudno liczyć na to, że ewentualna zmiana zostanie wprowadzona odgórnie – że na przykład zostanie narzucona ustawowo. I tu jest bez znaczenia, czy powodem tej niemocy jest skuteczny lobbing, zwykła nieudolność władz, czy coraz bardziej dryfująca w stronę populizmu debata publiczna.

ekonomia wartości

ekonomia wartości

Skąd więc nadzieja?

Z ludzi. Ze zmiany zachowań konsumentów, którzy coraz częściej zwracają uwagę na kwestie pozacenowe. Coraz popularniejsze staje się podejście prosumenckie, gdzie kupujący chcą być współwytwórcami. Coraz częściej wybór jakiejś marki jest wręcz pewną deklaracją. Ludzie coraz silniej identyfikują się z markami, które wybierają. Dlatego chcą, żeby ci, z których produktów i usług korzystają grali „fair”. Coraz trudniej jest też zamydlić obraz sprawnym marketingiem.

Dziś (a tym bardziej jutro) do dobrego PR-u potrzebne są (będą) rzetelne podstawy faktyczne – dowody na dokonywanie konkretnych wyborów, które będą wyraźnie świadczyć, że przedsiębiorstwo w swoim myśleniu nie ogranicza się do prymitywnego bilansu kosztów i korzyści. Naturalnie, te zmiany nie dokonują się w perspektywie kilku lat.

Zawsze, gdy pytam studentów, czy mając do wyboru iPhona w dzisiejszej cenie i wyprodukowanego według obecnych standardów oraz takiego samego iPhona o 20-30% droższego, ale stworzonego przez osoby zabezpieczone socjalnie i płacowo na poziomie europejskim, to czy byliby skłonni dopłacić te kilkaset złotych? Pozytywne odpowiedzi są zawsze w mniejszości.

Nie tylko ludzie, ale też technologia

Dużym ułatwieniem w analizowaniu procesu wytwarzania dóbr i usług pod kątem rzeczywistego poszanowania wartości pozaekonomicznych jest oczywiście technologia. W szczególności osławiony blockchain. Mimo, że większość ekonomistów odradza wykorzystywanie go jako mechanizmu kreującego waluty, to sama idea rozproszonej księgowości (bo tym w istocie jest blockchain) znacząco ułatwia prześledzenie całego procesu wytwarzania jakiegoś produktu. Pozwala budować systemy reputacyjne, dynamicznie ustalać wynagrodzenie podwykonawców, czy łatwiej udostępniać własność intelektualną z określeniem warunków jej wykorzystywania.

I to jest bardzo dobra wiadomość. Bez takich narzędzi bylibyśmy w dużej mierze bezsilni wobec korporacyjnej propagandy. Trudno byłoby odróżnić „wartości na pokaz” od prawdziwie społecznie odpowiedzialnych przedsiębiorców. Bez takich narzędzi tematyka wartości bardzo szybko rozmyłaby się w morzu biznesowych słów kluczy, „wytrychów” takich jak: innowacyjność, unikalność, czy dążenie do doskonałości – które im częściej są używane, tym mniej zawierają treści.

ekonomia wartości

ekonomia wartości

Ekonomia wartości na wielu ustach

O wartościach mówi się bardzo wiele, choć w wielu przypadkach nie ma nawet zgody co jest wartością, a co anty-wartością. Jest jednak też duża przestrzeń do działań, które będą biznesowo opłacalne i nie-rabunkowe zarazem. Pierwsza zmiana, która musi się jednak dokonać to pojawienie się myślenia długookresowego. I to nie takiego, które rozumie długi okres jako serię krótkich okresów. Dzięki temu jest szansa na upowszechnienie takiego sposobu działania, które jest właściwe dla wielu firm rodzinnych, gdzie troska o to, aby firma służyła także kolejnym pokoleniom pozwala przezwyciężać wiele pokus szybkiego zysku. I to jest właśnie ekonomia wartości w praktyce.

Bartłomiej Biga

fot. Unsplash

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o